Otwierając dział ekonomiczny praktycznie każdego dziennika ogólnopolskiego czytelnik natrafia na krytykę polityki informacyjnej Rady Polityki Pieniężnej. I tak główny ekonomista banku BPH, pan Ryszard Petru, w „Gazecie Wyborczej” w artykule z 23 sierpnia pod tytułem „Nieprzewidywalna RPP” skrytykował Radę Polityki Pieniężnej za jej nieodpowiednią komunikację z rynkiem finansowym. Ocenę swoją oparł na oczekiwaniach rynku odnośnie do jakości informacji uzyskiwanych od RPP (tzn. sposobu wyjaśnienia podejmowanych przez nią decyzji o zmianach stóp procentowych oraz przedstawiania długookresowych prognoz inflacyjnych). Niestety, w artykule tym znajdujemy nieścisłości, które utrudniają poznanie zasad, jakimi może kierować się RPP przy podejmowaniu decyzji. Warto wyjaśnić te nieścisłości i przy okazji przybliżyć czytelnikom zasady, według których współcześni ekonomiści głównego nurtu analizują zdarzenia monetarne.

Otóż pan Petru pisze: „Zgodnie z literaturą ekonomiczną komunikacja banku centralnego z rynkiem jest ważnym instrumentem polityki pieniężnej, ponieważ pozwala oddziaływać na oczekiwania rynków, które z wyprzedzeniem dyskontują przyszłe decyzje” oraz: „Należy przy tym pamiętać, że nadmierna komunikacja może mieć negatywne konsekwencje polegające na tym, że rynek w coraz większym stopniu opiera się na analizach i prognozach banku centralnego”. Zatem bank centralny powinien ograniczać informacje do niezbędnego minimum, zachowując część wiadomości dla siebie. Nie wiadomo dlaczego i czy większa ilość informacji to dobrze czy źle dla gospodarki. Wiadomo przecież, że im więcej wiemy, tym lepiej. Jeżeli bank centralny posiada jakieś informacje, to powinien się nimi dzielić z rynkiem. W przeciwnym razie będziemy gubili się w domysłach, co RPP wie i czego nie ujawnia oraz kto może mieć dostęp do pełnych danych.

Dalej pisze Petru: „Dzięki temu [komunikacji, tj. informacji wyprzedzających decyzje RPP — przyp. aut.] skala „niespodzianek” w sferze polityki monetarnej, a więc decyzji nieprzewidzianych przez rynek, jest mniejsza, a to po prostu oznacza mniejsze wahania cen instrumentów finansowych” oraz „Rada ma oczywiście prawo zaskakiwać rynek, pod warunkiem jednak, że ma to czemuś służyć”.

Jak czytamy, zdaniem ekonomisty banku BPH są sytuacje, w których RPP nie musi komunikować z wyprzedzeniem swoich decyzji, ale zaskakiwać nimi w jakimś pożądanym celu. Z artykułu Ryszarda Petru nie dowiadujemy się, niestety, jakie to są sytuacje.

I ostatni cytat: „Rolą banku centralnego oraz ciał decyzyjnych (takich, jak RPP) jest objaśnianie własnych decyzji i przygotowywanie rynku do określonych działań. Przy czym zbyt duża ilość informacji „zabija informacje”.

Otóż podstawową rolą RPP jest ustalanie stopy procentowej na takim poziomie, aby odpowiadała stopie rynkowej wynikającej z gry podaży i popytu na pieniądz. Taka stopa procentowa nie powinna posiadać ani cech stymulujących, ani osłabiających gospodarkę. Przy czym bank centralny jednocześnie czuwa nad stabilnością cen. Takie podejście do zagadnień monetarnych ma zapewnić gospodarce zrównoważony wzrost. Zbyt wysokie stopy procentowe wyhamowują proces gospodarczy poprzez redukcję inwestycji, zbyt luźna polityka monetarna powoduje erozję dochodów wskutek zjawisk inflacyjnych. Jeżeli w przeszłości mieliśmy do czynienia ze zbyt luźną polityką monetarną, tj. zbyt dużą podażą pieniądza, zaobserwujemy wzrost cen, czyli inflację. Polityka „twardego” pieniądza pomaga przywrócić gospodarce równowagę. Rada Polityki Pieniężnej stara się regulować stopy procentowe skokowo, aby nie wywoływać „szoków”. „Szoki” te mogą występować przy zmianach nagłych i znaczących. Stąd ostrożność RPP w podejmowaniu decyzji. Istnieje dyskusja co do tego, czy zmiany stóp procentowych powinny być anonsowane, czy nie. Są bowiem teorie wyjaśniające zachowania rynku pieniężnego, a także całej gospodarki, W przypadku oczekiwanych i nieoczekiwanych zmian tych stóp w dłuższej i w krótszej perspektywie czasu.

Warto tu przedstawić opinie dwóch laureatów Nagrody Nobla, monetarystów, Miltona Friedmana i Roberta Lucasa. Pierwszy z nich argumentuje, że zmiana w podaży pieniądza w krótkim okresie ma wpływ na realną sferę gospodarki, tj. na zmiany wielkości produkcji (zmiany produkcji i stóp procentowych mają wtedy przeciwne znaki), a w długim okresie wpływa na poziom cen (zmiany również podążają w kierunkach przeciwnych). Z kolei Robert Lucas w swoim wystąpieniu podczas wręczania Nagrody Nobla zastanawiał się nad wpływem oczekiwanej i nieoczekiwanej zmiany stóp procentowych na rynek. Jego zdaniem, zapowiedziana obniżka stóp procentowych nie ma wpływu na zjawiska realne, ponieważ rynek dopasuje się do nowej sytuacji dość szybko bez zmian w wielkości produkcji. Rozwijając tę myśl Lucas stwierdził, że niezapowiedziane (nieoczekiwane) zwiększenie podaży pieniądza, (obniżka stóp procentowych) stymuluje produkcję, a z kolei nieoczekiwane zmniejszenie podaży pieniądza (podwyżka stóp procentowych) wstrzymuje procesy inwestycyjne (wyhamowuje gospodarkę). Odnoszę wrażenie, że te dwie teorie mogą mieć wpływ na podejmowanie decyzji przez Radę Polityki Pieniężnej zarówno co do wysokości stóp procentowych, jak i metod komunikacji owych decyzji.

Jacek Matulewicz

Oceń ten wpis:

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *