System emerytalny, w normalnych, poprawnych ekonomicznie i demograficznie warunkach, jest systemem samofinansującym się. Jeżeli takim nie jest, oznacza to, że państwo, tj. rząd go reprezentujący, prowadzi złą politykę gospodarczą. Równocześnie, przy założeniu zdrowych podstaw ekonomicznych, podwyższanie wieku emerytalnego jest nielogiczne. Jeżeli rośnie wydajność pracy, zasobność ludzi, jeżeli występuje wzrost gospodarczy i jeżeli następuje naturalna wymiana pokoleniowa, to wiek emerytalny powinien się obniżać. Tym się wyraża postęp, prawda? Pracujemy wydajniej, byśmy mogli zajmować się coraz więcej sprawami ogólnymi, sąsiedzkimi, państwowymi, pomocą innym, sztuką, itp.. Jeżeli w Polsce prowadzony jest temat podwyższenia wieku emerytalnego, znaczy to, że ukrywa się przed nami prawdziwy stan gospodarczy kraju. To znaczy, że nie jesteśmy żadną zieloną wyspą. W takim przypadku przeciwnie, że nie należy podwyższać wieku emerytalnego, a rozwiązywać kwestie natury ekonomicznej, które generują problemy bieżące.

Rozmawiając o systemie emerytalnym w ogóle dotykamy dwóch aspektów: moralnego i ekonomicznego. Na początek zajmijmy się ogólnie tym pierwszym.

Jeżeli już żyjemy w systemie, w którym składki emerytalne są przymusowe, kwestia wypłat i stałego, ustalonego w momencie wejścia człowieka w wiek produkcyjny i podjęcia przez niego pierwszej pracy, raz ustalony moment przejścia na emeryturę nie może być kwestią budzącą jakichkolwiek wątpliwości. Nie można zmieniać wieku emerytalnego w trakcie płacenia składek. To jest złamanie umowy i tak powinno być traktowane przez sąd. Emerytura powinna być pewna, zapewniająca minimum egzystencji (i takie odpowiednio minimalne powinny być składki). Da to ludziom poczucie wspólnoty.  Jedności, chociażby i w biedzie, ale jednak w świadomości wspólnej sprawy i wspólnych losów. Pozwoli też niektórym osobom oddać się sprawom przynoszącym mniejsze, nawet nikłe zyski, ale za to istotnym z punktu widzenia istnienia Państwa.  Mając świadomość zabezpieczenia na starość, czy to przez przymusowy system emerytalny, czy poprzez pozostawienie wolnych środków finansowych ludziom i pozostawienie im decyzji ile odłożyć pieniędzy i kiedy przejść na emeryturę, pozwoli ludziom rozwijać skrzydła w życiu zawodowym.

Aspekt ekonomiczny
Tak jak napisałem na wstępie, system emerytalny jest samofinansujący się. Bez względu, czy jest wyłącznie w gestii ludzi, bez pośrednictwa państwa (jest to system tańszy, ale mniej pewny), czy też „gwarantowany” przez państwo (miał być pewniejszy od prywatnego, jest też droższy w utrzymaniu), system emerytalny jest w pewnym sensie perpetuum mobile. System emerytalny jest w swoich zasadach bardzo prosty. Osoba rzetelnie pracująca odkłada środki na swoją starość. Jak osiąga wymagany prawem wiek emerytalny (system przymusowych, państwowych ubezpieczeń) lub gdy podejmie sam, arbitralnie taką decyzję, środki zgormadzone są mu wypłacane przez Państwo lub pobiera sobie z odłożonych zasobów. Aby ten system działał, ze strony Państwa muszą zostać spełnione trzy warunki. Pierwszy to taki, że pieniądz nie traci na wartości. Drugi, że system podatkowy pozwala na odkładanie środków, na akumulowanie kapitału. A trzecie, że pieniądze odkładane nie są konsumowane na bieżące  potrzeby państwa. Jak wiemy, te trzy zasady nie były respektowane przez nasze państwo. Jest jeszcze jeden warunek, nadrzędny, warunkowany nie tylko poprawnością działania systemu emerytalnego, a mianowicie zakaz zadłużania się państwa, tak by ludzie nie byli, bez własnej woli, zadłużani w często nieznanych i niezidentyfikowanych ośrodkach finansjery międzynarodowej. Tak więc pieniądz musi być pewnym sposobem zabezpieczenia na starość. To znaczy, że państwo musi dbać o to, by polityka pieniężna nie prowadziła do dewaluacji pieniądza narodowego. Jego podaż musi odpowiadać potencjałowi gospodarczego i pracowitości obywateli. Równowaga gospodarcza zapewni stabilność cen. Z drugiej strony fiskalizm nie może być w państwie sprawiedliwym zaborczy. Podatki muszą być niskie i proste. Niskie podatki zapewniają zwiększenie wpływów do budżetu (co opisuję w innym artykule na tym blogu). Niskie podatki dają możliwość ludziom gromadzenie środków na inwestycje, na konsumpcję, na starość. W ten sposób ludzie się bogacą, a kwestia zabezpieczenia na starość przestaje być nadrzędną w polityce państwa.

A co w naszej obecnej sytuacji
W Polsce doprowadzono do bankructwa systemu emerytalnego. Ekonomiści powinni dokładnie przeanalizować jaki był szczegółowy schemat tego procesu, a dziennikarze i prokuratorzy powinni odnaleźć osoby odpowiedzialne za załamanie tego systemu, bowiem, to jest jedna z największych niedoróbek tak zwanej transformacji.

Propozycja Platformy Obywatelskiej podwyższenia wieku emerytalnego jest drogą na skróty, ponownym tuszowaniem problemu. Jest wyrazem całkowitego braku rozwiązania o charakterze głębszym, systemowym. Dlatego nie powinno się podwyższać wieku emerytalnego. Raz – ludzie stracą resztki nadziei, że państwo ich chroni i dotrzymuje umów. Doprowadzi to do dalszego zobojętnienia na życie publiczne, albo pozwoli zewnętrznym hochsztaplerom na manipulowanie ruchami społecznymi w Polsce. Dwa – odsunie konieczność przeprowadzenia pilnych działań gospodarczych. A jakie zmiany należy przeprowadzić.  Po pierwsze, wzrost gospodarczy na poziomie 3,3% (dane GUS za 2014 r.) przekracza znacznie wzrost zobowiązań emerytalnych (należy oszczędzać na projektach marnotrawiących środki publiczne). Po drugie źródeł wzrostu należy poszukiwać w aktywacji bezrobotnych. GUS podaje w kwietniu 2015 r. poziom bezrobocia na poziomie 11,2%. Rząd musi przeprowadzić posunięcia zmierzające do zmniejszenia bezrobocia, a zatem prowadzące dalej do szybszego wypracowania bogactwa. Po trzecie należy obniżyć podatki. Poziom opodatkowania w Polsce jest jednym z bardziej opresyjnych w Europie (patrz dane organizacji międzynarodowych badających stopień wolności gospodarczej na świecie). Ktoś zapyta, jak to, zmniejszyć podatki i utrzymać zobowiązania emerytalne na obecnym poziomie? Przecież na nic nie starczy. Otóż starczy. Aktywizacja obecnych bezrobotnych i obniżka podatków skutkować będzie zwiększeniem wpływów budżetowych (proponuję zapoznanie się z artykułem na tym blogu o krzywej Laffera).  To są trzy elementy działania krótkookresowego stojącego już przed nowym rządem, bo nie wierzę, aby rząd premier Kopacz zmierzył się z tymi zadaniami, które mimo deklaracji wolnościowych PO są poza zasięgiem mentalnym i światopoglądowym jej samej i jej gabinetu.

Jest jeszcze jedna istotne zadanie przed nami. W najbliższych latach ulec musi polityka demograficzna Polski. Obecnie jesteśmy narodem wymierającym.  I to jest kwestia zasadnicza, a nie zmiana wieku emerytalnego.

Jacek Matulewicz
7.06.2015

Oceń ten wpis:

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *