Miejmy nadzieję, że ekonomiści zajmujący się budowaniem modeli makro-ekonomicznych zrozumieli w końcu, że New Deal prezydenta Roosevelta zamiast pomóc przedłużył i pogłębił “Wielki Kryzys”. Do tej pory nieliczni ekonomiści, m.in. reprezentanci szkoły austriackiej oparli się mitowi i zauważyli, że kapitalizm nie potrzebuje ratunku przed samym sobą. I dokładnie opisali przyczyny, tego właśnie kryzysu.

W jednym z najbardziej prestiżowych periodyków ekonomicznych „Journal of Political Economy” w sierpniu 2004 r. ukazał się artykuł ekonomistów nurtu neoklasycznego uniwersytetu UCLA – Harolda Cole i Lee Ohaniana pod tytułem „Polityka New Dealu i utrzymywanie się Wielkiego Kryzysu: analiza ogólnego stanu równowagi”. Kwestia poruszona w artykule jest istotna z naszego, polskiego punktu widzenia. Wnioski zawarte w publikacji są zresztą do wykorzystania w całej integrującej się Europie.

Wielu ekonomistów oraz polityków uważa wciąż, że kapitalizm obarczony jest zasadniczą wadą. Wada ta powoduje okresowe załamanie się systemu kapitalistycznego po wpływem jego cech. W takich przypadkach jedyną radą jest zaangażowanie państwa w procesy gospodarcze. Remedium
na kryzys gospodarczy są, zdaniem niektórych, np. ustanawianie plac minimalnych, koncesjonowanie działalności gospodarczej, umacnianie praw związków zawodowych, zwiększenie uprawnień socjalnych, dodatkowa podaż pieniądza, roboty publiczne itp. Cechą wspólną i konsekwencją takiego podejścia do gospodarki jest finansowanie takich pseudo rozwiązań — głównie poprzez zwiększenie obciążeń podatkowych lub z deficytu budżetowego. Zbliżają się wybory parlamentarne. Niektóre partie głosić będą w swoich programach wyborczych tak jak poprzednio podobne postulaty. Na pierwszy plan wybije się konieczność zaangażowania państwa w gospodarkę w celu ustanowienia sprawiedliwego podziału pracy i dochodów oraz prowadzenie działalności gospodarczej rzekomo tańszej, bo nienastawionej na zysk.

Wiele lat temu Murray Rothbard w pracy „Americas Great Depression” wyjaśnił, że przyczyną kryzysu była luźna polityka kredytowa państwa lat 20. XX w. Wtedy właśnie doszło do prze-kapitalizowania większości dużych przedsiębiorstw i nastąpiła alokacja kapitału niezgodna
z potrzebami rynku. Tak rozpoczął się Wielki Kryzys. Fed, w akcie desperacji, zamiast wprowadzić politykę twardego pieniądza, by gospodarka powróciła do naturalnego poziomu wykorzystania środków inwestycyjnych oraz dopasowania zatrudnienia do poziomu naturalnego, zwiększył w ciągu 5 lat podaż pieniądza o 100 proc. Posunięcie to nie zlikwidowało przyczyny kryzysu — wręcz przeciwnie. Dodatkowo państwo zaangażowało się w procesy gospodarcze poprzez kartelizację przemysłu, narzucenie limitów produkcyjnych w przemyśle i rolnictwie, ustanowienie poziomu płac minimalnych, wprowadzanie zabezpieczeń socjalnych (zatrudnianie stało się kosztowne), prowadzenie robót publicznych. W efekcie tych działań państwo uniemożliwiło gospodarce naturalne dopasowanie się do potrzeb rynkowych, tj. ustanowienie realnej stopy procentowej lub jej uregulowanie poziomu płae do wydajności pracy. Jak piszą Cole i Ohanian, polityka rządu paradoksalnie przedłużyła i pogłębiła Wielki Kryzys w Ameryce. PKB na głowę mieszkańca w 1939 r. był poniżej tego z 1929 r. (odpowiednio: 847 i 857 USD). W 1939 r. poziom konsumpcji indywidualnej i inwestycji był wciąż na poziomie niższym niż w roku 1929. Okazuje, się, że zaangażowanie państwa w gospodarkę nie jest rozwiązaniem, lecz problemem.

Kolejne potwierdzenie, tym razem ze środowiska neoklasyków, że państwo nie jest w stanie wyręczyć rynku w kierowaniu procesami gospodarczymi, powinno definitywnie przestawić dyskusje przedwyborcze z nurtu „Jak państwo ma urządzać gospodarkę” na tor ,Jak wycofywać państwo,
ze sfery gospodarczej”.

Obawiam się, że obecna awantura z Orlenem zostanie źle zinterpretowana.

Spotkałem się już z opiniami, że jednak prywatna firma nie radzi sobie na rynku, ustanawia wysokie pensje i żeruje na społeczeństwie. Choć Orlen nie jest firmą prywatną, a rynek paliwowy w Polsce jest quasi-kartelem. Pojawienie się państwa w gospodarce, zwłaszcza w dużych przedsiębiorstwach o tzw. strategicznym znaczeniu, powoduje odsunięcie czysto rynkowych wewnętrznych decyzji zarządu firmy na rzecz personaliów, układów i wpływów władzy.

Należy również wyraźnie powiedzieć, że rynek paliwowy nie jest dla państwa branżą strategiczną. Zlikwidowanie koncesji na obrót paliwami (i w ogóle surowcami energetycznymi) skutkowałoby obniżeniem ich ceny oraz zapewnieniem dywersyfikacji źródeł dostaw. Państwo, jak do tej pory, miałoby możliwości gromadzenia paliw „na wszelki wypadek”, tak jak i osoby prywatne.

System kapitalistyczny nie jest obarczony immanentnymi wadami. To politycy, szukając źródeł finansowania, wprowadzają państwo do gospodarki i powodują zaburzenia w jej funkcjonowaniu, I motywują to sprawiedliwością dystrybucji dochodu.

Niektórzy robią to z wyrachowania, niektórzy rzeczywiście w to wierzą. Nie wiem, który wariant jest bardziej niebezpieczny.

Oceń ten wpis:

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *